Przemyślenia

Za późno na zmiany

“Mam prawie 30 lat, już za późno na zmianę zawodu”
“Jestem za stara na naukę nowych rzeczy”
“Nie ma co wydziwiać, trzeba robić to, na co się zdecydowaliśmy”
Skąd w nas poczucie, że przez całe życie musimy robić to samo? 

Zmiana ścieżki kariery jest u mnie na tapecie od jakiegoś czasu. Sama jestem w trakcie tego procesu, a i wielu moich znajomych coraz częściej wspomina o chęci przebranżowienia się. Powody ku temu mają różne. Jedni nigdy nie wiedzieli co chcą robić w dorosłym życiu, więc podejmowali decyzje niejako na oślep. Inni od zawsze czuli, w którą stronę ich ciągnie, ale bali się zaryzykować i wybrali teoretycznie bezpieczniejszą ścieżkę. Albo myśleli, że wiedzą, ale ostatecznie okazało się, że nie jest to dla nich/zmienili zdanie/wypalili się/wydarzyło się cokolwiek innego co sprawiło, że nie chcą już robić tego, co robią. 

W dzieciństwie i wczesnych latach nastoletnich byłam niesamowicie kreatywna. Uwielbiałam pisać, rysować, malować i tworzyć naprawdę przeróżne rzeczy, na które nie mam pojęcia skąd brałam pomysły. Potem jednak priorytetem stała się szkoła. Porzuciłam więc swoje zainteresowania, a pod koniec liceum nie miałam już pojęcia kim jestem. Studia wybrałam nieco przypadkowo, choć wtedy wydawały mi się ciekawe. Tym sposobem trafiłam na politologię, którą chciałam porzucić już po pierwszych dwóch miesiącach. 

Niestety, zabrakło mi wtedy odwagi. 

Temat dociągnęłam więc do końca i dziś w szufladzie leży mój dyplom ukończenia studiów licencjackich. 

Trzy lata studiowania czegoś, z czym już wtedy nie wiązałam swojej przyszłości obudziły we mnie chęć zmian. Zrobiłam sobie rok przerwy od instytucjonalnej nauki, znalazłam pracę jako au-pair w Anglii i wyjechałam. Już wtedy czułam, że idea ciągnięcia jakiegoś pomysłu do końca tylko dlatego, że rozpoczęłam jego realizację, nie do końca mi odpowiada. Niektórzy moje próby poszukiwania siebie nazywali “słomianym zapałem”. Ale czy było coś złego w tym, że jako dopiero ucząca się życia 20-latka chciałam znaleźć drogę, która mi odpowiada?

W momencie wyjazdu popełniłam jednak jeden duży błąd. Ustaliłam sama ze sobą, że po powrocie składam papiery na ekonomię i robię na tym kierunku studia magisterskie. I choć bardzo je lubiłam, dużo bardziej niż politologię, której sensu do dziś doszukać się nie mogę, to żałuję nieco, że nie dałam sobie tego roku na odnalezienie siebie. Tak bardzo skupiłam się na przygotowaniach do egzaminów wstępnych, że totalnie zagłuszyłam cichutki głos w mojej głowie mówiący mi, że powinnam pisać. Rysować. Uczyć się projektowania. 

Sześć lat później mam więc za sobą studia ekonomiczne, pracę w dziale bankowości pewnej firmy inwestycyjnej oraz… przygodę z programowaniem, czyli kolejną próbę znalezienia kariery, która zadowoli ambicje wszystkich dookoła mnie i wobec mnie. 

Kilka miesięcy temu dałam w końcu dojść do głosu sobie samej i chyba po raz pierwszy czuję, że jestem na właściwej drodze. Efektem tamtych przemyśleń jest między innymi ten blog oraz kilka ukończonych kursów graficznych i ilustratorskich. Wielu pewnie nazwie mnie niezdecydowaną. Niekonsekwentną. Może nawet nieodpowiedzialną. Dziś jednak nie obchodzi mnie to. Po wielu zmianach, niekiedy bardzo drastycznych, odnalazłam w końcu to, na czym mi zależy. 

Czy będę robić to do końca życia? Nie wiem. 

Pewnie nie. 

Ścieżka, którą ostatecznie obrałam daje mi mnóstwo możliwości. Już dziś wiem, że za kilka lat chciałabym rozszerzyć zakres swojej działalności. Ba, wiem nawet w jaki sposób. 

Prawdopodobieństwo tego, że za 10 lat będę robić to samo co dziś jest w mojej opinii bardzo niskie. 

Ale nie mam z tym najmniejszego problemu. 

Świat zmienia się w ekstremalnym tempie, a to daje nam większy wybór. Gdy moi rodzice rozpoczynali pracę, normalnym było, że wybierają zawód na prawdopodobnie całe życie. Ludzie pracowali w jednym zakładzie pracy po 20 lub 30 lat i nikt nie widział w tym niczego złego ani dobrego – tak po prostu było. Umiejętności doskonalono i zdobywano stopniowo, nic nie zmieniało się niemalże z dnia na dzień. 

Dziś życie wygląda zupełnie inaczej. Jeśli się nie rozwijasz, zostajesz z tyłu. Powstają zawody, o których jeszcze 10 lat temu nikt z nas by nawet nie pomyślał, że mają prawo istnieć. Zmieniamy się też my sami. Fakt, że dana praca cieszy nas dziś wcale nie oznacza, że tę samą radość będziemy z niej czerpać za kilka lub kilkanaście lat. 

Jeśli coś ci nie odpowiada – zmień to. Czy naprawdę masz zamiar spędzić swoje życie na wykonywaniu zawodu, którego nie lubisz, tylko dlatego, że boisz się, iż ktoś nazwie cię niezdecydowaną? 

Jestem jednak daleka od twierdzenia, że w życiu da się zrobić wszystko. Nie zawsze jest to możliwe, niezależnie od tego jak bardzo chcemy. Bywają też w życiu momenty, kiedy nie mamy odpowiednio dużo przestrzeni w głowie, by dokonać jakichś drastycznych zmian. Ale nawet najmniejsze kroczki, wykonywane każdego dnia, po roku lub dwóch zbiorą się w jedną całość. Nikt nie powiedział, że musisz wywracać swoje życie do góry nogami już, teraz i natychmiast. 

Czas upłynie tak czy inaczej. Tylko od ciebie zależy, w którym miejscu zastanie cię on za rok. 

Reklamy

1 myśl w temacie “Za późno na zmiany”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.