Do pobrania, Rozwój

Moje 3 sekrety budowania nowych nawyków

Trudno w to uwierzyć ale jedna trzecia roku już za nami, a co gorsza nieuchronnie zbliżamy się do jego połowy. I tak się zastanawiam, czy ktokolwiek jeszcze pamięta o postanowieniach noworocznych?

Być może chciałaś codziennie uczyć się nowego angielskiego słówka. 

A może postanowiłaś ruszyć się z kanapy i zacząć regularnie uprawiać sport. 

Albo chcesz więcej czytać bo to lubisz, ale ostatnio było Ci z książkami nie po drodze. 

A tak w ogóle to chciałaś jeszcze zacząć medytować codziennie, poranki rozpoczynać powitaniem słońca, jeść zdrowo, pamiętać o witaminach, podlewać kwiatki, rozpocząć nowe studia, zrobić pięć kursów i zostać superbohaterem. 

Przez pierwszy tydzień idzie ciężko, ale jakoś idzie. 

W drugim zaczynasz wątpić w sens całego przedsięwzięcia. 

W trzecim zapominasz o swoim misternym planie podbicia wszechświata i wracasz do poprzedniego życia. Przypomnisz sobie o nim 31 grudnia, przepiszesz go nadając mu nazwę postanowień noworocznych, które tym razem spełnisz bo przecież “Nowy rok, nowa ja”, a potem porzucisz zanim styczeń dobiegnie końca.

Pesymistycznie?

No jasne!

Bo zrobić możemy wszystko, a przynajmniej wiele, ale naprawdę nie jesteśmy w stanie zrobić tego jednocześnie.

A że rok nadal trwa i zostało nam ponad sześć miesięcy do jego końca pomyślałam, że warto zrewidować swoje cele i zastanowić się jak zrealizować kilka z nich. 

Tak, kilka. 

Nie, niekoniecznie wszystkie. 

Jeśli nadmiar planów powodował dotychczas tylko przytłoczenie to może jednak nie warto się męczyć i wybrać z nich tylko te najważniejsze. Te, na których naprawdę nam zależy. 

Spójrz na swoją listę i zdecyduj się na jeden lub dwa. 

Masz? 

Super! 

Teraz zastanów się jak możesz wprowadzić je w życie i przez najbliższy miesiąc skup się tylko na nich. Być może Twój cel jest zbyt rozbudowany – podziel go wtedy na mniejsze, bardziej zjadliwe części i powoli dąż do jego realizacji. 

Ale co jeśli nie wiesz jak się za to wszystko zabrać, szybko się demotywujesz, zapominasz i w ogóle to beznadzieja? 

Złotej rady na to nie mam ale mam kilka wskazówek, które zawsze mi pomagają gdy próbuję wprowadzić w życie nowy nawyk. Bo tak naprawdę większość celów możemy osiągnąć właśnie metodą małych kroków, nawyków właśnie, które sumują się w upragniony sukces.

Sekret #1: Połącz nowy nawyk z nawykiem już istniejącym. 

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że masz już pewne nawyki, takie jak codzienne mycie zębów lub jedzenie śniadania. Co Ty na to, by do tych nawyków dodać coś nowego? Powiedzmy, że chcesz/musisz brać codziennie witaminy ale wiecznie o nich zapominasz. Cały czas powtarzasz sobie, że zaraz je weźmiesz ale jakoś to “zaraz” nigdy nie nadchodzi. Spróbuj na przykład postanowić, że od teraz bierzesz witaminy ze śniadaniem/obiadem/kolacją/przy okazji jakiegokolwiek innego nawyku, który powtarzasz każdego dnia. Na początku nadal zdarzy Ci się zapomnieć, nie myśl sobie, że będzie inaczej. Ale po kilku tygodniach stanie się to rutyną i witaminy staną się nieodzowną częścią śniadania. 

Sekret #2: Prowadź habit tracker. 

No dobrze, wszystko super, ale skąd masz wiedzieć jak naprawdę Ci idzie? Kontroluj! Zapisuj, zaznaczaj, odznaczaj, koloruj – po prostu prowadź małą ewidencję swoich poczynań. Możesz swoje nowe nawyki śledzić w przekroju tygodniowym lub miesięcznym, w zależności od Twoich własnych upodobań. Dzięki temu będziesz widzieć czarno na białym czy cel został osiągnięty, czy liczba treningów jest mniejsza/większa od tej zamierzonej i czy te witaminki faktycznie brałaś codziennie, czy też zdarzyły się małe odchylenia. 😉 

Sekret #3: Znajdź konkretny czas. 

Niestety, nie każdy nawyk da się połączyć z takim, który już istnieje. Gdy jeszcze pracowałam na etacie i postanowiłam przez miesiąc codziennie ćwiczyć jogę, robiłam to tuż po powrocie z pracy. Wejście do domu było dla mnie sygnałem, że nadszedł czas na ćwiczenia. Paradoksalnie, odkąd pracuję z domu znalezienie czasu na ćwiczenia stało się dużo trudniejsze. Zabrakło mi rutyny, w którą mogłabym wpleść nowe nawyki. Przez długi czas z tym walczyłam, zastanawiałam się, aż w końcu przez kompletny przypadek trafiłam na pewną aplikację z ćwiczeniami. Oprócz treningów na żądanie ma ona także opcję “Studio”, w którym trening odbywa się o konkretnej godzinie i trzeba się na niego wcześniej zapisać, czyli tak jak w przypadku prawdziwych zajęć! Jako, że miałam ostatnio problem z rozdzieleniem czasu pracy i odpoczynku postanowiłam wykorzystać ćwiczenia jako moment przejścia z jednego trybu do drugiego. Zaczęłam zapisywać się na zajęcia o 17 i tym sposobem około 16:50 kończę swój dzień pracy. Teraz nie korzystam już z tej aplikacji codziennie, ale zdecydowanie pomogła mi ona we wprowadzeniu nawyku codziennej aktywności fizycznej. 

Jeśli chcesz nauczyć się nowej umiejętności lub języka musisz po prostu znaleźć na to konkretny dzień, a najlepiej również i godzinę, w których się tym zajmujesz. Potraktuj to jak spotkania z nauczycielem, jak prawdziwe lekcje. Pamiętaj jednak o elastyczności! Jeśli każdy Twój tydzień wygląda inaczej dostosuj swój harmonogram do swojego trybu życia. Ta wskazówka jest właśnie tym – wskazówką, a nie nakazem i czynnikiem niezbędnym do osiągnięcia sukcesu. 

Warto jednak znaleźć konkretny moment, w którym będziemy prowadzić zapiski dotyczące naszych postępów. Jeśli codziennie rano siadasz z kalendarzem by zaplanować dzień – rób to wtedy. Jeśli Twoja jedyna wolna chwila to pół godziny w autobusie – wykorzystaj ją. Może zamiast ręcznych zapisków lepiej się u Ciebie sprawdzi aplikacja w telefonie, do której dostęp masz zawsze? Eksperymentuj aż znajdziesz coś dla siebie. Jedno jest pewne: prowadzenie habit trackera powinno stać się kolejnym nawykiem. Ot, taki paradoks 🙂 

Ja sama korzystam z habit trackera, który znajduje się w plannerze z którego obecnie korzystam. Wcześniej jednak rozrysowywałam sobie tabelki w bullet journalu lub drukowałam gotowe trackery z internetu. I tutaj mam dla Ciebie małą niespodziankę! Przygotowałam dwie wersje trackerów do pobrania i wydrukowania. Linki znajdują się na samym dole wpisu 🙂

Mam jeszcze jedną, bonusową wskazówkę, która nie sprawdzi się jednak w przypadku każdego nowego nawyku, ale przy niektórych jest, według mnie, niezastąpiona. 

Bonus: Łatwiej jest robić coś codziennie, niż kilka razy w miesiącu. 

Dlaczego? Bo po kilku tygodniach, a czasami nawet dniach zupełnie nie musimy się zastanawiać nad wykonywaniem danej czynności. Jeśli medytujesz codziennie rano staje się to tak normalne jak mycie zębów. Jeśli medytujesz dwa lub trzy razy w tygodniu musisz o tym pamiętać, sprawdzać, planować. Gdy robisz coś codziennie po prostu staje się to Twoją codziennością, rutyną. 

Te porady można zastosować zawsze, gdy próbujesz wprowadzić w życie nowe nawyki. Bo przecież zmiany można dokonać w każdej chwili, a nie tylko w związku z rozpoczęciem nowego roku.

I na koniec – tutaj możesz pobrać swój nowy habit tracker. Zaznaczasz na nim miesiąc, wpisujesz nawyki, które chcesz kontrolować i działasz! Powodzenia 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.