Lifestyle

Luty – Podsumowanie Miesiąca

Luty kojarzył mi się zawsze z mrozem i pełnią zimy. Tymaczasem w Holandii, w której mieszkam, temperatury dochodzą do 18-19 stopni, a przyroda rozkwita jak szalona. I choć mnie samą piękny i słoneczny weekend niesamowicie uradował, to jednak po zastanowieniu naszła mnie pewna refleksja. Czy teraz już zawsze tak będzie? Jesień i zima zanikną, a w ich miejsce przyjdzie wieczne lato? Czy to możliwe, że zmiany klimatyczne następują AŻ tak szybko?

Te dwa zdjęcia dzieli zaledwie 6 dni

Nie chcę nikomu psuć radości z tej wspaniałej pogody, ale nie mogę pozbyć się poczucia, że jest to swego rodzaju znak ostrzegawczy dla nas. A być może nawet ostatni dzwonek. Minione lato było ekstremalnie długie i gorące, zima natomiast ultrakrótka i stosunkowo ciepła. To wszystko każe mi się poważnie zastanawiać nad stanem i przyszłością naszej planety.

Wygląda na to, że wiosna w Holandii zaczęła się pełną parą

Latem ubiegłego roku przeczytałam „Błękit” Maji Lunde. Pamiętam, jak pewnego dnia stałam w kuchni patrząc przez okno, a przez moje ciało przeszedł dreszcz przerażenia. „Jest tak, jak w tej książce”, pomyślałam. Mieszkałam już wtedy w Holandii – kraju słynącym z kapryśnej i raczej deszczowej pogody. Gdy naszła mnie wspomniana myśl, Holandia nie widziała deszczu od dobrych kilku tygodni. Nie będę kłamać, przeraziło mnie to. I choć deszcz ostatecznie spadł, to było go mniej niż zazwyczaj. Tak piękna i ciepła pogoda w lutym również nieco mnie martwi. Obawiam się, że jeśli szybko czegoś nie zrobimy, katastroficzne wizje z książek i filmów staną się naszą rzeczywistością.

Nie chciałabym jednak byśmy wszyscy wpadli w całkiem wisielczy nastrój, dlatego lepiej przejdźmy do małego podsumowania miesiąca i listy moich hitów lutego. 🙂

Luty zdecydowanie obfitował w pyszne jedzenie 😀
1. Lunch w greckiej restauracji z okazji urodzin mojego chłopaka. / 2. Ciasta na inprezę urodzinową! / 3. Placek wiśniowy ❤ / 4. Makaron z cukinią i wędzonym łososiem. Pyszności!

Ten miesiąc zaczął się dla mnie urodzinami mojego chłopaka. Z tej okazji przygotowałam dwa ciasta, a każde z nich zawładnęło sercami gości. Przepisy na nie pochodzą jak zwykle z mojej ulubionej strony, Kwestia Smaku. Ciasto czekoladowe to klasyk, który zawsze wychodzi (dodaję do niego owoce dla smaku i efektu wizualnego), natomiast ciasto 3 bit było moim debiutem. W jego przypadku nie wszystko poszło tak, jak powinno, ale kto nie wiedział, ten nawet nie zauważył. 😉

Naszła mnie też ostatnio ochota na placek z wiśniami. Domyślam się, że był to efekt wspisu o tym cieście u Liski z White Plate. W piątek rano spontanicznie zabrałam się za jego pieczenie. Placek zniknął w tempie ekspresowym, a to się u nas rzadko zdarza. Niech to stanowi jego reklamę samą w sobie.

W lutym udało mi się też zrealizować kilka celów, które sobie na ten miesiąc postawiłam. Ukończyłam w końcu wszystkie 30 lekcji z książki Marka Kistlera „You Can Draw in 30 Days” oraz zrealizowałam do końca kurs z Illustratora i tworzenia wzorów na Skillshare. W marcu planuję kontynuować swoją edukację w tym kierunku i mam już upatrzone książki i kursy, z których będę korzystać.

To światło i cienie nie przestają mnie zachwycać…

Jednym z głównych postanowień na ten miesiąc był jednak dla mnie ruch, a konkretnie to zwiększenie jego ilości w codziennym życiu. Siedzenie całymi dniami przy biurku zdecydowanie mi nie służy i czuję się znacznie lepiej, gdy towarzyszy mi więcej aktywności fizycznej. Zrealizowałam cel 20 sesji jogi oraz co najmniej 12 spacerów (ostatecznie było ich 16, co stanowi naprawdę dobry wynik jak na mnie). Nie udało mi się jednak dodać 4 innych treningów – wybrałam się raz na siłownię i to by było na tyle. W tej kategorii więc totalna klapa. Ale zdecydowanie nie jest to powód do rozpaczy! W tym miesiącu zrobiłam dla swojego zdrowia więcej, niż przez ostatnich kilka lat i z tego jestem naprawdę dumna. Bo jak to mówią – małymi krokami do celu.

Amsterdam
1. Stacja metra w Amsterdamie. / 2. Najlepszy lunch pod słońcem! 😀 / 3. Kawa na słońcu.

Moim ulubionym wspomnieniem z tego miesiąca będzie nasz wypad do Amsterdamu oraz do Moco Museum. Po wizycie w muzeum spędziliśmy dobrą godzinę siedząc na słońcu i konsumując nasz „fancy lunch” 😀 Nie pamiętam kiedy coś smakowało mi tak bardzo jak te kanapki i herbata z termosu! Czasami do szczęścia naprawdę nie potrzeba wiele.

W lutym znalazło się też kilka rzeczy, które zachwyciły mnie w taki bądź inny sposób:

Green Book

Po tym, jak ten film zdobył Oscara za najlepszy obraz, czuję się nieco dziwnie polecając go tutaj – w końcu chyba każdy już o nim słyszał. Nie pamiętam jednak kiedy doświadczyłam tak wielu skrajnych emocji oglądając jakiś film. Od wzburzenia, poprzez śmiech do łez, aż do łez wzruszenia. Fabuły opisywać tutaj nie będę bo każdy może ją znaleźć w Internecie albo poznać oglądając, do czego gorąco zachęcam!

Sapiens. Od zwierząt do bogów

Mam wrażenie, że tę książkę czyta lub czytał już każdy. Przewija się ona w tak wielu miejscach i jest polecana przez tak wiele osób, że uznałam, iż koniecznie muszę sprawdzić o co ten cały hałas. I choć jeszcze jej nie skończyłam, to przeczytałam już przeważającą część i czuję się w obowiązku polecać ją innym. Ta książka to fantastyczna podróż przez lekcje biologii i historii przedstawione w dużo bardziej przystępnej formie. Czytam ją z zapartym tchem i marzę o tym, by zapamiętać z niej jak najwięcej. Jest tak naszpikowana ciekawostkami, że stałam się tą irytującą osobą, która dzieli się ze wszystkimi dookoła odkryciami z tej książki. Odkąd ją czytam, zupełnie zmieniła się moja perspektywa i sposób, w jaki patrzę na wiele spraw, takich jak na przykład kultura czy praca. Szalenie interesująca lektura, która otwiera umysł.

Scythe 

Nigdy nie byłam szczególną fanką planszówek. A szczególnie takich, w których najważniejsze jest szczęście, bo w te zawsze przegrywałam. Mój chłopak jednak jest sporym fanem gier planszowych i krok po kroku przekonywał mnie, że to naprawdę fajna zabawa. Ostatnio nabył grę, która najpierw zafascynowała mnie tym, jak jest wykonana, a następnie wciągnęła mnie do reszty. Scythe wymaga dużo miejsca, gdyż plansza jest naprawdę spora (i przepiękna!) oraz czasu, ale zdecydowanie warto dać jej szansę.

Przepięknie wykonana gra!

Grill

Tak, tak, grill. Elektryczny. Nigdy nie miałam przyjemności z tego wynalazku skorzystać, ale odkąd mój chłopak dostał w prezencie sprzęt wielofunkcyjny z opcją grillowania – przepadłam. A właściwie to oboje przepadliśmy. Grillujemy teraz prawie wszystko, co da się zgrillować i zachwycamy się tym, że bez użycia dodatkowego tłuszczu jedzenie może tak dobrze smakować! Korzyści nie tylko dla zdrowia, ale i dla kubków smakowych. No po prostu rewelacja.

Sex Education

Podczas rysowania lubię włączyć sobie w tle jakiś serial na Netflixie. Zwłaszcza, gdy rysunek wymaga długiej pracy. Zazwyczaj oglądam wtedy (choć „oglądam” to duże słowo) seriale, które już widziałam, bądź takie, które prawdopodobnie nie będą wymagały z mojej strony zbyt dużego zaangażowania. Niedawno mój wybór padł na „Sex Education”. Nie miałam wobec niego dużych oczekiwań zwłaszcza, że nie stanowię docelowej widowni dla tego serialu. Muszę jednak przyznać, że pozytywnie mnie on zaskoczył. Polecam go szczególnie nastolatkom w wieku zbliżonym do jego bohaterów, ale myślę, że może okazać się przydatny również dla nieco starszych widzów. 😉

Nie mogę uwierzyć w to, że jutro wchodzimy już w nowy miesiąc! 
Jestem jednak bardzo ciekawa co takiego przyniesie marzec. 🙂 

Reklamy

1 myśl w temacie “Luty – Podsumowanie Miesiąca”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.