Lifestyle

30 dni z jogą – moje wrażenia.

Nie wierzę, że to piszę, ale ponownie udało mi się zrealizować wyzwanie, które również w tym roku postawiła światu Adriene z Yoga With Adriene. Z dumą ogłaszam, że 31 stycznia odbyła się moja 30 sesja jogi w tym roku! Pomyślałam więc, że w związku z tą jakże doniosłą chwilą podzielę się z Wami kilkoma swoimi wnioskami.

1. Jestem zdecydowanie bardziej rozciągnięta.

Myślę, że ten punkt nie stanowi większego zaskoczenia. W końcu wiele osób zaczyna ćwiczyć jogę właśnie po to, by zwiększyć stopień swojego rozciągnięcia. Przyznaję więc, że i moja elastyczność znacznie się poprawiła. Na początku tego roku moja forma pod każdym względem pozostawiała wiele do życzenia, jednak po zaledwie miesiącu regularnej praktyki widzę naprawdę dużą zmianę i nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć co przyniosą kolejne miesiące. Bardzo chciałabym kontynuować swoją przygodę z jogą, która zaczęła się już lata temu, ale nigdy nie udało mi się sprawić, by stała się stałą częścią mojego życia. Oby tym razem było inaczej!

2. Ból pleców przestał mi dokuczać.

Ten wpływ jogi na moje ciało jest chyba najwspanialszy ze wszystkich. Z dokuczliwym bólem pleców zmagam się – a raczej zmagałam się – od zawsze. Długie godziny w szkole, a potem w domu nad książkami. Praca w biurze i kilka godzin spędzanych na dojazdach. To w połączeniu z niewielką ilością ruchu w moim życiu doprowadziły do problemów, które stawały się coraz poważniejsze. W ubiegłym roku, na samym początku wyzwania Adriene musiałam wziąć dzień wolnego w pracy z powodu silnego, uniemożliwiającego mi siedzenie bólu. Po 30 dniach z jogą poczułam ogromną ulgę po raz pierwszy od długiego czasu. Widzę też, że nie siedzę już przygarbiona, a jest to coś z czym walczyłam od dawna. Słowem, joga pomogła mi w problemach, które biorąc pod uwagę specyfikę mojej pracy wydawały się być niemożliwe do rozwiązania.

3. Powoli buduję siłę.

Piękno jogi leży w tym, że buduje ona naszą siłę w bardzo delikatny i stopniowy sposób. Utrzymywanie się w asanach i przechodzenie z jednej pozycji w drugą wymaga siły mięśni i umysłu. Regularna praktyka pozwala nam wzmocnić się na wiele różnych sposobów, a ja widzę to po zaledwie 30 dniach. Moje mięśnie są w stanie dłużej utrzymać pozycję, a umysł nie podpowiada mi już, żebym odpuściła zanim jest to naprawdę konieczne. Moje ciało się zmienia, choć oczywiście nie są to tak spekatakularne zmiany jakie przynosi na przykład ćwiczenie na siłowni. W momencie rozpoczynania tego wyzwania nie oczekiwałam jednak żadnych wizualnych zmian, jestem więc bardzo pozytywnie zaskoczona.

4. Jestem spokojniejsza.

Joga stanowi dla mnie rodzaj medytacji – ćwiczenia oddechowe mają fantastyczne działanie relaksacyjne, natomiast aby utrzymać się w asanach muszę skoncentrować swoje myśli na tu i teraz, w przeciwnym razie natychmiast tracę równowagę. Skłamałabym jednak, że jest to zależne tylko od poziomu naszego skupienia – zwłaszcza na początku równowagę tracimy nieustannie, jednak dzięki koncentracji łatwiej jest nad ową równowagą pracować i ją kontrolować. Joga ponadto rewelacyjnie koi moje nerwy, stanowi chwilę, którą poświącam tylko sobie i uczy mnie jak za pomocą oddechu odnajdywać spokój w najbardziej stresujących sytuacjach, również poza matą.

5. Łatwiej jest robić coś codziennie, niż kilka razy w tygodniu/miesiącu.

Ten wniosek nie nawiązuje bezpośrednio do jogi, lecz bardziej do ogólnej metody budowania nawyków. Zauważyłam, że jeśli robię coś codziennie przychodzi mi to z dużo większą łatwością, niż kiedy robię to raz lub nawet kilka razy w tygodniu. Z jednej strony szkoda jest mi przerwać łańcuszek – skoro doszłam już tak daleko, stratą byłoby teraz odpuścić. Z drugiej strony – czynność powtarzana codziennie staje się zwyczajnie nawykiem, częścią dnia i życia. Nie zastanawiam się dłużej czy mi się chce, po prostu to robię. I po jakimś czasie, tak samo, jak codziennie brałam prysznic lub myłam zęby, tak każdego dnia stycznia znajdowałam czas na praktykę jogi.

6. Warto znaleźć moment, w którym robimy coś każdego dnia – rano, po przyjściu z pracy etc.

Nowe nawyki najłatwiej jest wyrobić sobie gdy znajdziemy dla nich stały czas i miejsce. Od teraz chcę aby joga stanowiła część mojego porannego rytuału i stanowiła sposób na rozruszanie zastałych po nocy mięśni. W styczniu ćwiczyłam jogę popołudniami, po zakończeniu pracy, co było świetnym sposobem na zrelaksowanie się po całym dniu wpatrywania w ekran komputera. Chciałabym jednak zwiększyć szanse na to, że wykonam danego dnia jeszcze dodatkowy trening dlatego przesunęłam ją na rano. W zeszłym roku, kiedy realizowałam to wyzwanie, pracowałam jeszcze w biurze i poranki miałam zarezerwowane na inne czynności, jogę ćwiczyłam więc tuż po przyjściu do domu. Ustalenie sobie konkretnego czasu, który poświęcałam na praktykę pomogło mi w realizacji tego postaonowienia pomimo bardzo napiętego grafika.

No dobrze, ale co dalej?

Wyzwanie co prawda się zakończyło, ale ja chciałabym kontynuować i ćwiczyć jogę najczęściej jak to możliwe. Mam już za sobą 3 sesje jogi w tym miesiącu, a mój plan przewiduje ich minimum 20. Biorąc pod uwagę korzyści, jakie przynosi mi joga, naprawdę zależy mi na tym, żeby nie porzucić jej ponownie. Uważam, że jest to fantastyczna forma ruchu, którą można dopasować do każdego – niezależnie od wieku lub dolegliwości. Najtrudniejszym krokiem jest stanięcie na macie – potem już idzie z górki 🙂

Reklamy

1 myśl w temacie “30 dni z jogą – moje wrażenia.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.