Lifestyle, Przemyślenia

Czy postanowienia noworoczne mają sens?

Co roku pod koniec grudnia i na początku stycznia jesteśmy z każdej strony bombardowani przekazem, który można streścić w słowach „Nowy Rok, Nowa Ja”. Sama jestem ogromną fanką planowania i stawiania sobie celów, jednak już jakiś czas temu wypisałam się z tego „wyścigu postanowień”.

Rok lubię zakończyć podsumowaniem. Spoglądam na listę celów sprzed roku i analizuję co udało się zrealizować, czego się nie udało i dlaczego. Tego typu podsumowania robię już w trakcie roku – zależy mi na osiągnięciu moich celów, a nie tylko zapisaniu ich i sprawdzeniu po roku czy jakimś cudem same się zrealizowały 😉

Pod koniec 2018 spisałam sobie najważniejsze wydarzenia, które miały miejsce w każdym miesiącu. Pozwoliło mi to zamknąć rok swoistą klamrą i spojrzeć na niego z lotu ptaka. Pomaga mi to także zrozumieć powody, dla których niektóre z moich planów nie wyszły lub co prawdobodobnie pomogło mi w ich realizacji. Kolenym krokiem była dokładna analiza mojego własnego podejścia.

Czy te cele naprawdę wynikały z mojej własnej potrzeby?

Czy naprawdę chciałam je zrealizować?

Co pomogło mi w osiągnięciu moich celów, a co mi przeszkodziło?

Co mogłabym zmienić w swoim podejściu?

Ja już wiem, że w ubiegłym roku wzięłam na siebie zbyt wiele. Odejście z pracy w celu zajęcia się swoim własnym biznesem, a krótko potem przeprowadzka do nowego kraju plus dodatkowe problemy prywatne nie sprzyjały realizacji ambitnych celów. Samo rozpoczęcie pracy na swoim było wystarczająco dużym wyzwaniem. W związku ze zbyt wieloma zmianami, które miały miejsce w moim życiu nie dotarłam ze swoim biznesem do punktu, w którym chciałam dzisiaj być. Ale nie szkodzi. Wyciągęłam z tego bardzo cenną lekcję i teraz staram się działać spokojniej. Krok po kroku. Na wszystko przyjdzie czas.

Czy mam cele na 2019 rok? Oczywiście! I każdy z nich wnika z moich własnych potrzeb i marzeń.

Czy moje cele na ten rok są ambitne. Jak najbardziej! Lubię stawiać sobie poprzeczkę wysoko – nawet jeśli zrealizuję 80% trudnego celu i tak znajdę się dalej, niż gdybym postawiła przed sobą jakieś łatwe zadanie.

W końcu też zrozumiałam, że rozpoczynanie realizacji wszystkich celów w jednym czasie „bo nie ma czasu, trzeba działać!” powoduje, że ostatecznie nie osiągam żadnego z nich.

W tym roku chcę brać każdy z moich celów na tapet w ich własnym czasie. Po kolei. Bez pośpiechu. One nigdzie nie uciekną. Nawet, jeśli zacznę realizację niektórych z nich w październiku to czy coś złego się wydarzy? Nie. Wręcz przeciwnie. Prawdopodobnie będzie to oznaczać, że uporałam się z poprzednimi celami na tyle, by być w stanie w pełni poświęcić się tym nowym.

W stawianiu sobie noworocznych celów nie chodzi o realizację ich wszystkich jeszcze w styczniu. Dobrze jest mieć plan, rozwijać się w różnych kierunkach i odhaczać z listy kolejne cele. Warto jednak podejść do tego bardziej metodycznie, ze spokojem. Dokonywać analiz tygodniowych/miesięcznych/kwartalnych/półrocznych, a nie tylko rocznych. Kto wie, może w ten sposób w końcu uda się zrealizować to, o czym marzyliśmy od lat?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.