Przemyślenia

Co zrobić, gdy jest ci smutno i źle

Wszyscy czasem tak mamy. Życie idzie nie po naszej myśli, a każda nowina oznacza jedynie więcej powodów do zmartwień. Mierzenie się z wieloma negatywnymi wydarzeniami powoduje ogromny stres, z którym nie wiemy jak sobie poradzić.

Ja też tak mam. Ten rok nie był dla mnie pod wieloma względami łaskawy i musiałam nauczyć się życia w ciągłym stresie. Nie jest to nic dobrego i jeśli tylko możemy powinniśmy usuwać z naszego otoczenia, co sprawia, że czujemy się źle. Czasami jednak nie jest to możliwe i wówczas istotne jest wypracowanie sobie metod przynoszących spokój ducha i pozwalających na chwilę relaksu.

Przez wiele lat towarzyszką moich smutków była czekolada – ta wszak nie pyta, acz doskonale rozumie. Pyszna, słodka, kremowa, rozpuszczająca się w ustach czekolada. Nadal bywają takie dni, w które bez czekolady ani rusz. Muszę ją zjeść i już, inaczej humor mi się nie poprawi. Jednak jeśli smutek jest długotrwały, ta metoda nie zadziała. W przypadku większości z nas przybędzie nam jedynie dodatkowych kilogramów, wyrzutów sumienia i jeszcze więcej powodów do zmartwień. Czekolada jest spoko od czasu do czasu ale na codzień lepiej skorzystać z innych metod. Jak więc ja sobie radzę z trudnym okresem w życiu?

  1. Piszę o swoich emocjach.
    Spisywanie wszystkiego co siedzi w mojej głowie porządkuje myśli i daje szansę na nabranie dystansu. Dopiero wtedy jestem w stanie zrozumieć co tak naprawdę się wydarzyło i co ja o tym wszystkim sądzę – zbyt często bowiem biorę cudze opinie za swoje własne.
  2. Medytuję.
    Przez długi czas byłam sceptyczna. Medytacja? Nie potrafię usiąść i przestać myśleć, to niemożliwe. Medytacja nie jest dla mnie. Aż w końcu, nieco ponad rok temu, postanowiłam spróbować. Pobrałam aplikację Headspace i zaczęłam od 3-5 minut. I ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu – polubiłam to. Tych kilka (lub kilkanaście) minut pozwala mi uspokoić myśli i daje moment wytchnienia – szczególnie istotny, gdy jestem wystawiona na długotrwały stres.
  3. Praktykuję jogę.
    Joga towarzyszy mi od wielu lat. Nawet po krótkiej sesji czuję się dużo bardziej zrelaksowana i spokojna. Utrzymywanie się w asanach wymaga tak dużego skupienia, że nie jestem w stanie myśleć o niczym innym – a to z kolei pozwala mi na chwilowe zapomnienie o problemach. Rozciągnięcie napiętych mięśni również ma zbawienną moc. I o ile w momentach zdenerwowania bardziej pomagają mi dynamiczne ruchy, takie jak chociażby spacer przyspieszonym krokiem, o tyle w długotrwałym stresie joga działa najlepiej.
  4. Rozmawiam z kimś bliskim.
    Trudno przecenić działanie rozmowy. Opowiedzenie przyjaciółce lub partnerowi o dręczących mnie sprawach daje spore ukojenie. Ale czasami rozmowa z bliskimi nie wystarcza i wówczas warto zasięgnąć pomocy specjalisty. Wrócę do tego tematu w przyszłości.
  5. Ubieram się w coś przytulnego.
    Gdy wszystko idzie źle zaczynam bać się odczytywania nowych wiadomości i rozmów telefonicznych. Zazwyczaj bowiem przynoszą one tylko więcej zmartwień. Czasami wydaje się, że teraz to już będzie lepiej, nie wszystko może się sypać. Cóż, niestety może. I po każdym kolejnym ciosie potrzebuję dać sobie czas na przetrawienie wszystkiego, pozwolić sobie na bycie smutną i zranioną. Wtedy też otaczam się przytulnością. Otulam się kocem, zakładam na siebie coś wykonanego z miękkiej tkaniny i po prostu daję sobie czas. Czas na bycie wrażliwą. I nie chodzi tutaj o rozczulanie się nad sobą, raczej o przepracowanie emocji. Bo bez tego i pogodzenia się z obecnym stanem rzeczy trudno jest ruszyć dalej.
  6. Spaceruję.
    Jak już wspomniałam w punkcie o jodze, spacer szybkim tempem pomaga mi rozładować napięcie. Ostatnio odkryłam „spacerową” medytację, podczas której wykonujemy różnego rodzaju ćwiczenia oddechowe, przyspieszamy i zwalniamy tempa, zaciskamy i rozluźniamy pięści aby pozbyć się narastającej frustracji. Zadziałała doskonale. Czasami jednak wybieram się na całkowicie zwyczajny, spokojny spacer. Rozglądam się dookoła, wsłuchuję się w otaczające mnie dźwięki i rozmyślam na różne tematy. Zazwyczaj to podczas samotnych spacerów wpadam na najlepsze pomysły. Również takie, które pomagają mi rozwiązać zaistniałe w moim życiu problemy.
  7. Idę do kina lub oglądam ulubiony film/serial.
    Klasyk. Skupienie się na historii rozgrywającej się na ekranie pozwala na chwilę zapomnienia. Podobnie rzecz się ma z czytaniem książki. Ponadto, sceny zmuszające do płaczu dają dobrą wymówkę do rozładowania nagromadzonych emocji – czasami potrzebujemy dodatkowego bodźca aby uwolnić to, co nas dręczy.
  8. Gotuję coś rozgrzewającego serce.
    Niekoniecznie musi to być coś niezdrowego. Moimi faworytami są gulasz z kurczaka z dużą ilością warzyw, makaron z krewetkami oraz curry warzywne z ziemniakami, kalafiorem i szpinakiem. Dla mnie najważniejsze jest aby było to ciepłe danie, które można zjeść z ładnej miseczki, usadowionym na kanapie z przyjemnym serialem w tle. Na mnie działa.
  9. Koloruję lub rysuję.
    Z pewnością nie jest to metoda dla każdego – trzeba takie rzeczy po prostu lubić. W moim przypadku rysowanie lub malowanie wymaga skupienia na tej czynności – dzięki temu zapominam na chwilę o całym świecie. Kolorowanie z kolei daje mi swego rodzaju satysfakcję – zwłaszcza zamalowywanie kolejnych elementów i obserwowanie jak z konturów wyłania się kolorowy obraz.
  10. Słucham smutnej muzyki.
    Wychodzę z założenia, że emocje są od tego, by je przeżywać. Niezależnie od tego czy jesteśmy szczęśliwi czy smutni powinniśmy dać sobie czas na przetrawienie wszystkiego, co się dzieje. Zauważyłam, że jeśli daję sobie przyzwolenie na bycie smutną szybciej przestaję się tak czuć. Słuchanie smutnej muzyki i uronienie kilku łez pomaga mi w pełni poczuć wszystkie emocje i uzewnętrznić je. Nie twierdzę, że powinniśmy pogrążać się w rozpaczy i tygodniami słuchać depresyjnej muzyki. Uważam jednak, że mała sesja płaczu i zaakceptowanie faktu, że czujemy się źle pozwala na szybsze wyjście z dołka.

Te metody to nic odkrywczego. Ot, zwykłe rzeczy, które lubię robić, które sprawiają mi przyjemność i powodują, że czuję się lepiej. Czasami jednak każdy z nas potrzebuje przypomnienia o tym, że to co najprostsze potrafi zdziałać cuda. Nie rozwiążemy w ten sposób naszych problemów ale damy sobie szansę na chwilę wytchnienia od wszystkiego i nabranie dystansu do całej sytuacji.

Dbać o siebie i swoje zdrowie psychiczne powinniśmy zawsze. Trudny okres w życiu, gdy zupełnie nic nam się nie chce wymaga tej troski jeszcze więcej.

Spróbuj. Zobaczysz, że poczujesz się lepiej.

Reklamy

1 myśl w temacie “Co zrobić, gdy jest ci smutno i źle”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.